05 - Z Pamiętnika Psotnika czyli Diabeł a poza tym nic się nie dzieje

Awatar użytkownika
Aericia
Administrator
Administrator
Posty: 709
Rejestracja: wtorek 03 kwie 2018, 21:54
Lokalizacja: Warszawa
Origin ID: ukyojin

05 - Z Pamiętnika Psotnika czyli Diabeł a poza tym nic się nie dzieje

Post autor: Aericia » czwartek 05 kwie 2018, 21:19

ODCINEK 5 - Diabeł a poza tym nic się nie dzieje...

Życie toczy się dalej, choć jego absurdy przygniatają cię jak stare, poplamione panele to nieszczęsne jajo, które co jakiś czas wybija się na niepodległość, przykrym zapachem przypominając o swojej obecności.
Wczoraj, wzburzony, przerwałem opisywanie Festiwalu Miłości, bowiem sytuacja z żoną Dona Lothario kompletnie wyprowadziła mnie z równowagi. Naprawdę, wyglądam jak pyzaty, randomowy Sim zrobiony w CAS przez kompletnego amatora, więc nie mam zielonego pojęcia, co to się wczoraj podziało. Zapewne to przez tę podejrzanie wyglądającą herbatę. W ogóle z tego wzburzenia zawstydzającego nie wspomniałem o innym drobnym epizodzie, który miał miejsce na owym evencie:

Obrazek

O tym to nawet nie ma co wspominać...

Obrazek

Aby wrócić do stabilizacji psychicznej, przez pół simowej godziny okładałem więc pięściami Diabła – pluszaka Eurona, z którym łączy go jakaś niezdrowa więź. Kupiłem mu go jak tylko się wprowadziliśmy (błagał mnie całe 2 simgodziny) zaznaczając, że o domku dla lalek może zapomnieć, bo po pierwsze jest za drogi i nas nie stać, po drugie – to chyba jednak dla dziewczyn a po trzecie, najważniejsze: albo on, albo ja będziemy ten domek co chwile burzyć (bo po prostu to lubimy!) a jako że w tym gronie tylko ja posiadam jako takie (systematycznie rozwijane) umiejętności majsterkowania, będę musiał non stop go naprawiać.

Obrazek

Tajemnicza SIŁA co za złe wynagradza a za dobre karze.

Nigdy o tym z nikim nie rozmawiałem bo trochę się obawiam, że inne Simy wezmą mnie za idiotę. Otóż czasem mam wrażenie, że życiem moim steruje jakaś niewidzialna siła. Czasem! Cholera, właściwie to prawie cały czas. Wstajesz rano i chcesz trollować na forach ale NIE! Coś ci każe iść do kibla i siedzieć bez sensu na sedesie, mimo że wcale nie chcesz tego robić a pęcherz jest pełny tylko do połowy. Potem czujesz ten sam przymus i wchodzisz pod prysznic a perspektywa dokuczania innym z necie wydaje się być coraz odleglejsza. Wreszcie masz chwilę i ruszasz żwawo do kompa, kiedy nagle zatrzymujesz się, baraniejesz, po czym idziesz słuchać muzyki klasycznej (gardzę tym skrzypcowy piłowaniem tak naprawdę), siedzisz więc jak debil i gibasz się w takt wiolinów, zastanawiając się w środku o co w tym wszystkim chodzi.
Dlaczego o tym piszę? A bo Jessica wciąż ma nerwa a ja boję się do niej zachodzić, bo kiedy jest zła wykrzykuje brzydkie słowa i obraża moją matkę, skorzystałem więc z zaproszenia koleżanki i zdecydowałem się pójść na imprezę. Kij że zadzwoniła o 1.00 w nocy (kultura!) - propozycja okazała się być na tyle interesująca, że włożyłem swoje nudne ubranie i podreptałem na Klify, gdzie ktoś ustawił konsoletę (Sim jeden wie skąd tam wzięli prąd, ale dobra, czepiam się – jak zawsze zresztą).

No to kumam te kocie ruchy, wywijam rekami, kręcę piruety stopami i w ogóle jestem szczęśliwy i lekko oszołomiony muzyką, aż tu nagle zagaduje do mnie jakaś laska. O ile Jessica jest wspaniała (bo to moja dziewczyna a jak Sim decyduje się chodzić z Simką to nie przeszkadzają mu nawet krogulczy nos i wąskie usta) ta dziewczyna (OCZYWIŚCIE starsza ode mnie, bo tylko takie najwyraźniej przyciągam) była naprawdę ładna (choć fryzura na Kleopatrę była średnio w moim guście).

Obrazek

I co to się odbyło? Ano – zrobiło się nagle różowo po tym, jak pochwaliła mój wygląd po czym zamachała ręką, zupełnie tak samo jak hindu żona Dona Lothario. Tym razem jednak po pierwsze: kobieta była atrakcyjna, po drugie: nie było koło niej zazdrosnego faceta a po trzecie: nie było też Jessiki. No i poszło, cholera, bo COŚ kazało mi podjąć pewne starania a skończyło się to tak:

Obrazek

Jestem obrzydliwym zdrajcą ale jakoś specjalnie się tym nie przejmuję! To chyba dlatego, że nie mam sumienia. :< BUAHAHAHA (Sorry, znowu miałem napad!). No ok, potem Vic Stormrage zaprosił panią na randkę w krzaki a ona nie protestowała (trenowałem takie rzeczy z Jessiką to wiem co i jak hyhy, ale jestem fajny!). Te lamusy z mojej klasy pytają o bara-bara, zapłonieni niczym dziewice orleańskie a ja, proszę Was, wiem już o tym wszystko. :D:D:D
Kiedy było po wszystkim Lilith momentalnie ulotniła się z pola widzenia – nawet kliknąć w nią by się nie dało (bo jakby to była gra komputerowa to nie zdążyłbym kliknąć... bez sensu gadam...).
Wówczas pewien facet nazwiskiem Fyres czy jakoś tak (uściślając – stary Morgan) wyjaśnił mi, że przed chwileczką utrzymywałem stosunki z panią wampirzycą. Rzeczywiście, dziwnie prychała i szczerzyła zęby, ale założyłem, że to przez tę beznadziejną dichawę, która brzmiała jak muzyczka z ośmiobitowca mojego prapradziadka (których nie miałem – tego i tego). No to ładnie (z ironią)... Albo nie - ładnie (bez ironii)! Będę miał w piekle chody, gdy już do niego trafię! :D

Jestem pakierem.

A co było dalej?
Oczywiście, Jessice przeszło i doszła do odkrywczego wniosku, że to jednak nie była moja wina i teraz znowu jestem jej pyzatym Pysiaczkiem a nie małym, rozpustnym gnojkiem, przed którym ostrzegała ją koleżanka (ta, o ile ona w ogóle ma jakieś koleżanki – odkąd dałem jej klucze do mieszkania nic tylko przyłazi i pije hektolitry wody z umywalki). Być może wpływ na to miała moja nowa sylwetka bo ostatnio każdą wolną chwilę przeznaczałem na ćwiczenia. Wyglądam teraz tak, jakby ktoś mi przeszczepił głowę na nowy tułów (serio, jak to możliwe że z chudego mnie zrobił się ciężarowiec? Takie rzeczy tylko w Simach!). Euron coś szemrał, że odebrało mi to z połowę IQ, ale ja jestem z siebie niesamowicie dumny. Udało mi się nawet spełnić aspirację...

Obrazek

SIŁA c.d. Bo nie może być nudno...

Wróciłem do pisania bo, rany Simie!, mam o czym pisać! Poznałem fajną koleżankę (taaaak, nie zgadniecie, jest starsza). Wygląda jak bohaterka space opery z lat siedemdziesiątych (te buty: białe kozaki, na Stwórców Gry!, nawet ja, szczaw zrodzony niedawno wiem, że białe kozaki to symbol Biedy Ostatecznej!). No, ale znowu SIŁA powiedziała, że TRZEBA a jak trzeba to TRZEBA. Mam nową dziewczynę bo chwilowo zapomniałem o Jessice. Nie! Nie zapomniałem. Dlaczego więc mam dwie?
BO MOGĘ!

Obrazek

Ma na imię Jade i mieszka w rozpustnej komunie z takim jednym, szefem klubu Siłowników, co ponoć ma na mieście czworo dzieci (siłownia wylęgarnią plugastwa moralnego – jestem na to żywym dowodem). Odwiedziłem ją nawet w jej lokum (zaprosiła to sobie przyszedłem) i na początku byłem trochę zbity z tropu – nie było jej! Nie ma jednak tego złego, bo pograłem sobie troche na automatach i pożartowałem z jej współlokatorką, której ubiór i zachowanie to jeden wielki krzyk o pomoc! Nie mam jej foty ale wyobraźcie sobie typ laski, która zatrzasnęła się na tydzień w lodówce. Potem, kiedy z niej już wyszła, zrobiła sobie mocny makijaż, wybrała z szafy stanik, zarzuciła na to zdecydowanie za luźną koszulkę żeby ów stanik było widać, po czym ruszyła na rajd po klubach, rozpychając się wśród gawiedzi zdecydowanie zbyt pokaźnym biustem. (Ok, Jessica ma podobną bluzkę...). W kazdym razie babka okazała się być całkiem w porządku. Zapytała o zawód (uczeń) i charakter (zły) – w rewanżu poinformowała, że jest bezrobotna i wredna. Myślę, że się dogadamy!

Diabeł

Jeśli chodzi o Diabła, to ten także nieźle narozrabiał. A właściwie narozrabiał Euron...
Kilka dni temu wrócił do domu z pracą domową, która polegała na opisaniu swojego najlepszego przyjaciela. Mój brat stwierdził ze smutkiem, że właściwie nie ma przyjaciół bo dzieci w szkole nie chcą z nim rozmawiać. Zaproponowałem więc, żeby opisał któregoś z domowników (zgadnijcie kogo miałem na myśli?) i tak go z tym zostawiłem, bo sam miałem na głowie przykręcanie cieknącej rury i własna naukę...
No i się zaczęło... Telefon ze szkoły, jakieś blablabla (nie słuchałem, odsunąłem słuchawkę od ucha...) i inne pierdoły... Okazało się, ze ten matołek napisał, że jego przyjacielem jest Diabeł, który jest duży, czerwony, ma rogi, świński ryjek, skrzydła nietoperza i pazury. Dodał jeszcze, że często z Diabłem rozmawia, zwierza mu się z problemów i NARZEKA NA GŁUPIEGO BRATA! Noż blurf brak mi słów na bezczelność smarkacza!!! Żeby tak mnie oczerniać w głupim wypracowaniu!!!
Zaraz pójdę i obiję Diabłu trocinową głowę! Tak będzie!

Obrazek

Mój Przyjaciel Diabeł – scenka rodzajowa.

Obrazek

EPILOG

Euron Stormrage wygląda jak dziecko aniołek. Ma jasne włosy i niemożliwie błękitne oczy. Niech Was nie zwiedzie jego aparycja! Wpływ Diabła na jego życie okazał się być znamienny. Nie, nie Victariona – Victarion to płotka w porównaniu z mocą Diabła, który podszeptuje różne złe rzeczy.
Na przykład takie:

Obrazek

BONUSIK:

Reakcja Diabła na ciosy Victariona:

Obrazek
Obrazek

Awatar użytkownika
krulih2
Budowniczy
Budowniczy
Posty: 97
Rejestracja: środa 04 kwie 2018, 22:05
Origin ID: via2382

Post autor: krulih2 » środa 11 kwie 2018, 11:48

Pierwsza rzecz na jaką zwróciłam dopiero teraz uwagę, a wcześniej nie zauważyłam w grze, to ten pluszak. Szokło mnie, że to jakby żyje. To otwiera i zamyka oczy :64-face-screaming-in-fear: Diabeł weń zamieszkujący może i jest zły ale przynajmniej gust posiada ( też za Jesicą nie przepadam ). Co prawda w wypracowaniu chłopcu za bardzo nie pomógł, niemniej jednak chyba nikt egzorcysty wzywać nie będzie. Vicowi radziłabym odpuścić wampirzycę, potem się wampirki zadomowią i wszystkie będą nawiedzać mieszkanie i raczej ich intencje romantyczne nie będą :63-face-open-mouth-cold-sweat: Chyba pora zasiać czosnek. Plusy są dwa , odstraszy nieproszonych gości i śmierdzi bardziej niż zgniłe jajo pod podłogą :a_grin3: a Jade przywyknie jak kocha, jak nie to jej strata.

Awatar użytkownika
Ktosik
Budowniczy
Budowniczy
Posty: 1071
Rejestracja: piątek 06 kwie 2018, 21:36
Origin ID: KtosikG

Post autor: Ktosik » sobota 19 maja 2018, 04:13

Diabeł- pluszak Eurona, jako zamiennik domku dla lalek jest dobrym pomysłem dla nieudolnych majsterkowiczów, bo można na nim spokojnie wyładować gniew. Na dodatek idealny z niego przyjaciel, krzewiący w małym Euronie ZUO od podstaw. :09-winking-face:
Natomiast starszemu ze Stormragów – Psiaczkowi, jakiś diabełek podrzuca różne rozpustne propozycje, bo w przeciwieństwie do pluszaka, prawdziwy Diabeł nigdy nie śpi!!!

ODPOWIEDZ

Wróć do „Psotnikowe historie Aericii”