To nie jest przyjemna historia (+18) Wprowadzenie: Hailee (ukończone)

Awatar użytkownika
Fredra
Miłośnik zwierząt
Miłośnik zwierząt
Posty: 289
Rejestracja: środa 04 kwie 2018, 16:25
Lokalizacja: Gdańsk
Origin ID: granatoweszklo
Kontakt:

To nie jest przyjemna historia (+18) Wprowadzenie: Hailee (ukończone)

Post autor: Fredra » sobota 02 lut 2019, 23:22

Słowem wstępu.
Dałam się namówić na opublikowanie mojej prywatnej historii pisanej do szuflady. "Ale Fredru! Dlaczego do szuflady?" - zapytacie, a bo to najbardziej wstydliwy fanfik jaki kiedykolwiek mi się wymsknął ^^ Historia z pogranicza najbardziej sztampowych powieści young adult i ekstremalnie żenujących harlekinów.
Nadal tu jesteście? No to ostrzeżeń ciąg dalszy. Być może i na pewno pojawią się (również na zdjęciach):
-przemoc
-sex
-zdrady
-wulgarny język
-kazirodztwo
-ogólne spaczenie moralne


Znajdująca się poniżej treść pisana i wizualna nie jest odpowiednia dla dzieci, młodzieży, osób łatwo gorszących się i... w zasadzie to nie jest przyjemna historia.




Wprowadzenie

H1.png

Hailee




"Pisanie pamiętników jest na maksa dziwne! Nigdy nie wiadomo czy pisać z pierwszej osoby czy trzeciej no ale głupio tak jakoś o sobie "i wtedy poszła bla bla bla", co nie? No bo kto poszedł? Przecież ja!
No dobra, po kolei.
Drogi pamiętniczku!"

-Czuje się jak kretynka -Powiedziała do stojącej w kącie rośliny. Co oczywiste, zielsko nie zareagowało i Hailee poczuła się jeszcze bardziej niedorzecznie. Utkwiła na chwile spojrzenie w suficie ale wśród wzorów z zacieków i łuszczącej się farby również nie znalazła pokrzepienia. Pragnienie podzielenia się z kimś myślami i emocjami związanymi z ostatnimi wydarzeniami wręcz rozrywały ją od środka, problem w tym, że nie miała komu się zwierzyć. Na pewno nie Sansie! Potarła wierzchem dłoni oczy i wróciła do pisania.
H80.png
"Mam na imię Hailee, mam 20 lat i razem z Murphy wynajmujemy ten kawałek zagrzybiałej kamienicy w Mieście*. W zasadzie teraz nie wygląda już tak źle! W zeszłym roku podłapałam niezłą fuchę w kawiarni i powolutku doprowadziłam moje mieszkanko w grzybie do jako takiego stanu. Nic nadzwyczajnego - odmalowałam ściany, zawilgocone meble wymieniłam na nowe, wyrzuciłam kilka przeżartych kurzem dywanów. Zrobiło się pusto ale przynajmniej nie jedzie stęchlizną. Da się wytrzymać."
-I kogo to niby obchodzi? - Znów skierowała pytanie do doniczki ale tym razem szybko sama sobie odpowiedziała - Ciebie kretynko. Piszesz to dla siebie, żeby pamiętać... a raczej żeby nie zapomnieć. Nikt poza tobą nie będzie tego czytał.
"Pewnie myślisz: "Hola, hola! I to wszystko z pensji kelnerki czy kim ty tam jesteś?", no nie do końca ale o tym później. Kiedy przeniosłam się do Miasta nie było lekko - słabo stałam z gotówką, lwią część nędznej pensji pochłaniał czynsz a trzeba było jeszcze nakarmić Murphy. Szczęśliwie zaledwie kilka przystanków metrem dalej, w sąsiedniej dzielnicy mieszkała Sansa. Ta to dopiero jest numer! Poznałyśmy się w liceum, obie byłyśmy "tymi dziwnymi dzieciakami z ubocza". Ja byłam przerażona nową szkołą a ona zawstydzona swoimi tanimi ubraniami i tym, że opiekuje się nią starszy brat. Wpadłyśmy na siebie próbując unikać innych i tak już zostało. Co prawda Sansa później podrosła tu i ówdzie dzięki czemu metki na jej ubraniach przestały mieć znaczenie ale wzrost popularności nie wpłynął na naszą przyjaźń.
H6.png
I całe szczęście! Gdyby nie ona Miasto błyskawicznie by mnie wessało i wysrało. Trafiłyśmy na siebie niedawno, na którymś z festiwali ulicznych. Ja próbowałam załapać się na darmowe żarcie, Sansa pozwalała żeby jakiś hindus zasypywał ją prezentami. Kiedy złowiła mnie w tłumie od razu odżyła dawna sympatia. Było tak jakby od ukończenia szkoły nie minął nawet dzień. Od tamtej pory wszędzie bujałyśmy się razem. Zabierała mnie ze sobą na imprezy, do restauracji i na siłownię która nazywała "rwalnią" - bo wiecie, można tam wyrwać faceta. Początkowo dziwiłam się skąd ma na to wszystko kasę skoro nie pracowała. Myślałam że może ma sponsora ale podobno jej brat się dorobił i teraz dostawała spore kieszonkowe. Mnie w to graj."
-Borze... Napisz jeszcze jaki miała kolor gaci. Miałaś to zrobić zwięźle. I przestać gadać do siebie... - Już nawet nie zerkała na roślinę, po prostu wpatrywała się w migający na ekranie kursor z poczuciem zażenowania.
"No właśnie, rwalnia. Jakby się tak porządnie zastanowić, to wszystko zaczęło się od tamtego wypadu do rwalni...

//**
-Tak, z podwójnym bekonem i może pan jeszcze dorzucić do tego pomidora!
Hailee na siłowni zawsze najbardziej interesujący wydawał się bar, zwłaszcza że wszelkie zamówienia szły na konto klubowe przyjaciółki. Teraz też, z przygryzioną wargą i rozpalonym pożądaniem spojrzeniem mierzyła wędrująca w jej stronę ogromną kanapkę. Jeśli szybko się z nią uwinie, to może zanim Sansa skończy serię na maszynie, zdąży zamówić jeszcze zapiekankę.
-Hailee! Chodź, pomożesz mi to przenieść - Wołania przyjaciółki wywołały ją z transu przeżuwania. No trudno, nie będzie zapiekanki. Wróciła na główną salę i z żalem stwierdziła, że jej pomoc była zbędna a Sansa sama poradziła sobie już z przeniesieniem ciężaru.
-Co jest?
-Nie, już nic... Liczyłam, że tamten koleś wyrwie się do pomocy ale jak podszedł okazało się, że jest koszmarnie brzydki.
-To nie było super miłe.
-Mam to w dupie. - Oznajmiła z typowa dla siebie nonszalancją. Najwyraźniej młode, odsłonięte i jeszcze pozbawione cellulitu uda były wystarczającym rozgrzeszeniem dla tego typu zagrywek. - Dziś wieczorem jest impreza w plenerze. Pewnie zleci się sporo przegrywów, to jak pamiętam twoja specjalność. Chcesz iść?
H7.png
Prawdopodobnie powinna była się obrazić ale tego typu zabawy oznaczały darmowy alkohol.
-Jasne.
-Oh... - To zabrzmiało jak rozczarowanie. Hailee poczuła się zbita z tropu, dlaczego przyjaciółka zaprasza ją na imprezę skoro wyraźnie liczyła na to, że odrzuci zaproszenie? W dodatku teraz dziwnie mierzyła ją spojrzeniem.
-Coś nie tak?
-Nie, nie. Wszystko spoko. - Tak własnie brzmiało najbardziej oczywiste kłamstwo na świecie. - Mój brat tam będzie.
-No i?
-No i nic.
Rozmowa się urwała. Sansa resztę ćwiczeń wykonała w milczeniu czasem tylko ukradkowo zerkając na towarzyszkę, która powoli dojadała kanapkę. Wbrew oczekiwaniom, Hailee nie znalazła w chlebie odpowiedzi na ciągle pojawiające się w jej głowie pytania. Dlaczego Sansa wstydzi się brata? Jak to się stało, że znają się tak długo ale nigdy go nie poznała? Czy kiedykolwiek była u niej w domu? Czy dodatkowy bekon to naprawdę był dobry pomysł?

Parę godzin później spotkały się ponownie na umówionym miejscu, obie w zdecydowanie lepszych humorach. Sansie towarzyszył sporo starszy od niej mężczyzna.
-Luther to jest Hailee, Hailee to mój bart Luther bla bla bla, formalności mamy już za sobą, tak? To świetnie, idę po coś do picia, przynieść wam coś?
-Nie dzięki. - Odpowiedzieli jednocześnie. Sansie się to nie spodobało, odchodząc w stronę baru zmierzyła Hailee spojrzeniem tak samo, jak robiła to wcześniej tego dnia.
-Więc... Czym się zajmujesz? - Męski głos przebił się przez galopujące w jej głowie myśli.
-Jestem kawą. To znaczy robię, zajmuje się kawy robieniem. - Będzie nagroda mówcy roku, to pewniak. "Jestem kawą i jestem upośledzona". Zaskoczona, usłyszała śmiech i to wcale nie okrutny. Rozbawiła go.
-Fajnie, a ja kroje ludzi. Potem czasem ich nawet zszywam - uniosła w zdziwieniu brwi tak wysoko, że omal nie opuściły czoła - Jestem chirurgiem.
Teraz ona się roześmiała choć bardziej przypominało to szczekanie hieny albo czkawkę. Dopiero po chwili dotarło do niej dlaczego jest taka zdenerwowana. Brat Sansy był cholernie przystojnym facetem i tak samo jak siostra, choć trochę bardziej dyskretnie, już kilkukrotnie zlustrował ją spojrzeniem.
H8.png
//

"Tamten wieczór był na maksa dziwny ale ogólnie skończył się dobrze. Ja w nerwach spiłam się jak dziwka świnia ale Luther bohatersko odprowadził mnie do domu. Przyznam, miałam cichą nadzieję, że nie okaże się dżentelmenem i trochę mnie wykorzysta ale po czasie cieszę się, że nie okazał się TAKIM facetem. Sansa tylko coś burczała pod nosem przez następne dni i ogólnie nie wydawała się zadowolona z tego, że musieli wtedy nadłożyć drogi i odstawić mnie pod drzwi. Hipokrytka.
Co ciekawe, Luther widząc mojego mieszkalnego grzyba zadzwonił jakiś czas później i zaoferował się z pomocą w drobnych pracach remontowych. Oczywiście na początku się wzbraniałam, że niby nie wypada bo się wcale nie znamy i że nie mam jak mu się odwdzięczyć ale w myślach skakałam i piszczałam z radości. O MÓJ BORZE, on jest taki seksowny i będzie bez koszulki, w moim grzybie!"

Parsknęła do monitora.
"W sensie, w mieszkaniu.
Choć prawdę mówiąc, jeszcze zanim w przedpokoju wyschła pierwsza warstwa farby, Luther zdążył jasno przedstawić swój plan naprawczy. Najpierw... upewnił się że rusztowanie mojej bielizny odpowiednio podtrzymuje uwięziony w niej biust, później wciągnął mnie na kolana i dokonał kontroli wilgotności.
Wydaje mi się, że był zadowolony z wyników inspekcji...
29.01.2019_16-35-57.png
29.01.2019_16-35-32.png
29.01.2019_16-39-34.png
29.01.2019_16-41-17.png
...bo ja byłam już absolutnie zakochana.



część 2


//

-To nie powinno było się wydarzyć...
-CO?! - To z kolei nie były słowa, które Hailee chciałaby usłyszeć. Jeszcze przed momentem wydawało się, że wszystko jest idealnie i na swoim miejscu. Najpierw ukradkowe spojrzenia, potem pełne namiętności chwile a na końcu odrobina niezręczności kiedy szukali porozrzucanej po pokoju bielizny. Byli uroczo niezdarni, trochę sobą skrępowani.
-Dokładnie tak. TO było nieodpowiedzialne. - Luther miał zmartwiony grymas, był wręcz na granicy paniki.
-Nic nie rozumiem.
-Sansa mi tego nie wybaczy.
-CO?! - Powtórzyła. - A co ma do tego Sansa?!
-Bo widzisz, opiekuje się nią od dzieciaka. Miała chyba z siedem lat jak zostaliśmy sami.
-Bardzo mi przykro, nadal nie widzę związku.
-Nie bardzo wiedziałem jak się zająć małą dziewczynką. - Umilkł na chwilę. Wpatrywał się w wyłączony telewizor jakby mógł zobaczyć na nim film minionych wydarzeń. - Czasem zwyczajnie mi przeszkadzała. Chciałem się zabawić, poimprezować, spędzić czas z dziewczyną... Robić te wszystkie rzeczy, które robili kumple ale ciągnęła się za mną smarkula. Zdarzyło się... -Znów zawiesił głos, wziął głęboki wdech - zdarzyło się, że zostawiłem ją na kilka dni samą. Wypchałem lodówkę czym się dało, włączyłem bajki i powiedziałem że idę do koleżanki. Nie było mnie cztery dni, w trakcie których ona całkiem przerażona obwiniała obcą kobietę o to, że została porzucona, że odebrała jej ostatniego opiekuna. Cztery dni ostrego melanżu kosztowały moją siostrę dożywotnią traumę. Od tego czasu Sansa nie najlepiej znosi moje związki. Cały czas boi się, że zostanie sama. Boi się tamtych wspomnień, tamtej pustki.
Hailee zamurowało. Nie spodziewała tej nagłej otwartości ze strony Luthera ale też nagle zrozumiała dziwaczne zachowanie przyjaciółki. Wyobraziła sobie śmiertelnie wystraszoną dziewczynkę, zamkniętą w mieszkaniu i przekonaną o utracie ostatniej bliskiej osoby jaka jej pozostała.
Zapiekły ją oczy, zamrugała kilka razy żeby powstrzymać łzy.
-Luther - Zaczęła szeptem - to było straszne ale jesteś dorosłym facetem a ona nie jest już dzieckiem. Nie możesz do końca życia jej niańczyć. Oboje musicie pójść naprzód. Przyjaźnimy się, na pewno to zrozumie...
H50.png
//

"Nie zrozumiała. W zasadzie nie miała okazji zrozumieć bo Luther postawił sprawę jasno - o żadnym związku nie może być mowy tak długo, jak Sansa sama nie znajdzie sobie stałego partnera. Myślę, że wierzył, że to uwolni go z prywatnej klątwy wyrzutów sumienia. Z tego co wiedziałam jego siostra nie miała nikogo na oku więc zaproponowałam niecny plan. Po prostu nic jej nie mówimy! Proste i skuteczne. Trochę się wzbraniał na początku ale chyba dawno nie miał dziewczyny bo wystarczyło znów go dosiąść i zgodziłby się nawet na wyprawę na Marsa i to w samych gaciach. Damskich. Na głowie i zamiast skafandra.
Zostaliśmy więc w pewnym sensie parą.
H9.png
Spędzaliśmy ze sobą każda wolną chwilę. Zabierał mnie na romantyczne kolacje i wycieczki na klify. Na początku ukrywanie się przed Sansą było nawet zabawne, dodawało pikanterii naszym igraszkom. Zwłaszcza kiedy zabawialiśmy się u nich w mieszkaniu bez pewności czy zaraz nie zostaniemy nakryci. Z czasem jednak stało się męczące. Żeby cała operacja wypaliła musieliśmy trzymać się w ukryciu nie tylko przed jego siostrą ale i przed wszystkimi wspólnymi znajomymi. Nie zdawałam sobie sprawy jak bardzo mi brakowało zwykłego spaceru podczas którego moglibyśmy trzymać się za ręce. Coraz częściej dochodziło z tego powodu między nami do spięć. Pamiętam taką jedną imprezę, Luther napisał że właśnie jest w klubie ze swoją szpitalną paczką i byłoby fajnie gdybym wpadła.
H10.png
Pomyślałam że coś do niego dotarło. Tak! Nareszcie! Pokażemy się razem przed jego przyjaciółmi!
Byłam tak rozradowana tą myślą, że kiedy dojrzałam go na parkiecie po protu rzuciłam mu się w ramiona.
H20.png
Prawie natychmiast odsunął się ode mnie sycząc, że ludzie patrzą i powinnam się trochę bardziej kontrolować.
H19.png
Łał. Oniemiałam, całe szczęście bo byłaby boruta stulecia. O dziwo Luther jak za dotknięciem czarodziejskie różdżki znów przywoła radość na twarz i wrócił do tańca jakby cała sytuacja nie miała miejsca. Z najpiękniejszy ze swoich uśmiechów nadal łajał mnie za brak dyskrecji oraz zapewniał że to wszystko wyłącznie dla naszego spokoju. Miałam ochotę wyjść, natychmiast.
H18.png
Mimo to zacisnęłam zęby i zostałam. Koniec końców nie było tak źle. Koledzy z pracy okazali się mili, Luther był słodki jak zawsze. Można powiedzieć że całkiem nieźle się bawiłam ale gdzieś z tyłu głowy uwierała mnie jego błyskawiczna zmiana emocji. Niby nic wielkiego a nie dawało spokoju, jak kamyczek w bucie. Myślę, że wyczuł moje napięcie bo kiedy odprowadzał mnie do domu zaproponował, że możemy wybrać się RAZEM na festiwal smaków za dwa tygodnie. Wiem, wiem, nie brzmi jak coś specjalnego ale ten festiwal miał się odbyć w mojej dzielnicy i zjeżdżali się na niego ludzie z całego Miasta. Dosłownie każdy mógł nas tam zobaczyć! Udało mu się mnie ugadać, chodziłam cała w skowronkach przez następnych kilka dni...

...aż do tamtego wieczora. Strasznie pokłóciłam się Luterem, nic nowego kiedy związek jest oparty na tak porąbanych zasadach. Na placu pomiędzy okolicznymi kamienicami miały zatrzymać się najpopularniejsze food-trucki, festiwal żarcia ruszył pełną parą, strasznie chciałam tam pójść no ale jak zwykle... Sansa.
Najgorsze jest to, że czuje się okropną przyjaciółką. Tydzień wcześniej wyszło na jaw, że zaciążyła, nie ma pojęcia kim jest ojciec a tak w ogóle to już trzeci miesiąc. Luther wspominał, że najpierw chcieli pozbyć się ciąży ale Sansie totalnie odwaliło i uparła się żeby zatrzymać dzieciaka. Jej sprawa, jej problem, tyle że od tamtej chwili on czuł się w obowiązku jeszcze mocniej nią opiekować i spędzać z nią jeszcze więcej czasu. To samo zresztą usłyszałam wtedy "Siostra źle się czuje, niedobrze znosi pierwszy trymestr, zostanę na wszelki wypadek w domu ale jak chcesz to ty idź". Łaskawy pan pozwolił, dzięki!
Wkurzyłam się, powiedziałam parę nie miłych rzeczy, on się odszczekał tym samym. Całkiem odeszła mi ochota na zabawę, poszłam na festiwal chyba tylko po to żeby zrobić Luterowi na złość. Przez godzinę albo dwie snułam się miedzy stoiskami ale jedyne czego udało mi się spróbować to piwo. Kilka piw jeśli mam być szczera. Potem i tak humor całkiem mi się spaprał więc wróciłam na górę do siebie. To znaczy... Chyba"

Przerwała pisanie niepewna własnych wspomnień. Bezwiednie, wielokrotnie powtarzanym wcześniej ruchem uniosła rękę do szyi. W żołądku obudził się do życia oślizgły robal poczucia winy. Wierzgnął gwałtowniej, kiedy chwilę później w podbrzuszu zawtórowało mu podniecenie.
//
H60.png

Osunął się powoli po ścianie aż usiadł na wilgotnym chodniku. Wyglądał na chorego albo jakby był na ciężkim głodzie narkotykowym.
Przetarł z trudem czoło zalane lepkim potem, kończyny prawie całkiem odmówiły mu posłuszeństwa. Omiótł mętnym spojrzeniem miejsce, które najwyraźniej miało stać się jego grobem. Zatęchła ślepa uliczka śmierdząca moczem i pleśnią.
Zaśmiał się krótko i zaraz potem syknął kiedy wnętrzności kolejny raz przeszyła fala bólu. W ustach miał metaliczny smak krwi. Słodki majak.
Z oddali, jak spod wody dobiegały go dźwięki zabawy ulicznej, trwał jeden z popularnych tu festiwali. Mieszkańcy okolicznych zabudowań zgromadzili się na placu, dosłownie czuł pulsującą stamtąd energię. Wszyscy w jednym miejscu, wszyscy na widoku, żadnej okazji.
Umierał.
-Nie w ten sposób - Wysapał. -Prosz...
Urwał w pół słowa zlękniony, że się przesłyszał. Uniósł głowę i przebiegł wzrokiem po szachownicy okien. Nie pomylił się, był ledwo wyczuwalny, cichutki i niespokojny ale niemożliwy do pomylenia z niczym innym. Śmiertelne wyczerpanie przerodziło się w amok. Wbijając paznokcie w śliska cegłę dźwignął się na nogi ani na moment nie spuszczając wzroku z jedynego, lekko rozświetlonego okna. Wciągnął mocno powietrze wraz z niesionymi przez nie zapachami, nie widział nic poza czerwoną mgłą żądzy.
H61.png
Nie pamiętał jak znalazł się na trzecim piętrze zagrzybiałej kamienicy, tutaj zapach pleśni był wręcz odurzający. Ciche trzepotanie, które go zwabiło wydobywało się zza niebieskich drzwi z odłażąca farbą. Metalowa blaszka z numerkiem odpadła więc ktoś wyżłobił nożem "2A" bezpośrednio w drewnie. Przylgnął do drzwi częściowo się na nich wspierając, oparł na futrynie czoło i położył dłoń na klamce. Wisząca w korytarzu, żarówka na gołym kablu zachybotała się, rozświetliła najjaśniej jak umiała i z głuchym trzaskiem rozsypała na drobne kawałki. Klamka ustąpiła.
Kolana się pod nim ugięły, wpadł do mieszkania zataczając się jak pijany. Wyhamował impet upadku dopiero na stoliku kawowym ustawionym pod przeciwległą ścianą. Usłyszał syczącego i czmychającego mu spod nóg kota. Po to tu przyszedł? Mógł się tak tragicznie pomylić?
-Nie... -Wydyszał cicho. Wiedziony instynktem i resztką woli życia, przesuwał się po ścianie w kierunku sypialni. Stukanie było wyraźniejsze z każdym krokiem.
H62.png
Znalazł ją. Była drobniutka i chyba nie czuła się zbyt dobrze, a może to tylko zły sen? Jej serce trzepotało jak uwięziony w klace ptak, oddech był płytki i nierówny. Wydawała się wręcz nieludzko krucha i delikatna.
Lodowate zimno zmroziło mu kręgosłup. Czy naprawdę właśnie teraz miało wykiełkować w nim sumienie? Teraz kiedy był na skraju śmierci głodowej? Dziewczyna na łóżku nie różniła się absolutnie w niczym od tysięcy innych ludzi, którymi się żywił i czasem pozbawiał życia. A mimo to się wahał.
Przynajmniej przez kilka sekund, później zwierzęce pragnienie zwyciężyło.
Kiedy zatopił kły w dziewczęcej szyi pił długo i zachłannie. Czuł jak wraca mu trzeźwość myślenia, jak mięśnie wypełniają się siłą. Krew ciekła mu po brodzie i niech księżyc będzie mu świadkiem, smakowała doskonale. O mały włos a by ja zabił. Z żalem przerwał posiłek i zastygł przerażony. Dziewczyna miała szeroko rozchylone oczy i wyglądała jakby na niego patrzyła. Był zbyt słaby i zaślepiony głodem żeby wprowadzić ją w trans, katastrofalny błąd. Nie poruszyła się jednak kiedy ją od siebie odepchnął.
Wyprostował się.
-Wygląda na to moja droga, że zawdzięczam Ci życie - Otarł usta wierzchem dłoni, nadal nie wykazywała oznak przytomności - I wierz mi, ogromna to była przyjemność. Mam nadzieję, że obustronna.
Próbował się zaśmiać ale radość ze złośliwości szybko okazała się być pozorna. Targały nim niezrozumiałe emocje, budziła w nim litość. Czuł, że powinien się jakoś odwdzięczyć za jej "szczodrość". Niewiele myśląc sięgnął do kieszeni i wyciągnął kilkanaście banknotów. Rzucił je na łózko czują coraz większe obrzydzenie do samego siebie. Ostatni raz zerkną na dziewczynę i odszedł.
H63.png
//

Opuściła w końcu dłoń i znów zabrała się do pisania.
"Tak naprawdę nie mam pojęcia co się stało na festiwalu. To straszne ale nigdy wcześniej nie zdarzyło mi się upić tak mocno żeby urwał mi się film. Co za żenada! W dodatku miałam pewne przypuszczenia, że postanowiłam wyładować wkurzenia na Luthera w mało elegancki sposób. Teraz mniej więcej poukładałam to sobie w głowie, ale wtedy? Oh boi!
Pobudka następnego ranka przypominała bardziej wstanie z grobu. Nigdy przedtem ani nigdy potem nie miałam takiego kaca! W głowie mi szumiało, byłam słaba jak noworodek a do tego ledwo widziałam na oczy. Pomimo to trudno było nie zauważyć plam krwi na pościeli i porozrzucanych wokoło banknotów."

-Borze ale to był burdel, dosłownie. -Szylkretowa kotka, podobnie jak wcześniej roślina, postanowiła nie odpowiadać. W zasadzie gadanie do kota miało tyle samo sensu co kierowanie słów do doniczki ale przynajmniej Hailee nie czuła się tak głupio. -Nie oceniaj mnie! Ty też dostałaś jeść za te kasę.
"To był trudny dla mnie czas, a to było 500§. Dobra forsa, wtedy wręcz mała fortuna.
Naprawdę próbowałam sobie przypomnieć jak tyle szmalu znalazło się na łóżku ale we łbie miałam tylko Rów Mariański. Długo, długo nic a potem trochę piachu i kamieni. Choć nie! Zaraz! Jakby coś tam było. Jak te dziwne drapieżne stworki z otchłani przyciągające do siebie odrobiną światła. Taka jasna twarz... Matulu, serio dałam dupy za kasę?! Na to wyglądało.
Na początku byłam totalnie załamana, nie chciałam dłużej żyć, nie wiedziałam jak spojrzę Luterowi w oczy choć on też nie śpieszył się do spotkania. Potem zaczęło mnie dręczyć, kim był ten facet który postanowił wykorzystać naprutą dziewczynę? I tak hojnie wynagrodzić... Co by nie mówić od dawna nie byłam w posiadaniu takiej gotówki. Nie musiałam się martwic o jedzenie dla siebie i Murphy a odkąd Sansa zaszła to było z tym krucho, nie wychodziłyśmy na miasto jak wcześniej. Mimowolnie myślałam o nim coraz częściej, próbowałam sobie przypomnieć jak wyglądał, jak znaleźliśmy się w łóżku i co w nim zaszło ale w głowie miałam tylko ciemność i porcelanową, popękana maskę. Tak bardzo chciałam odtworzyć tamte wydarzenia, że typ stał się moją obsesją. Koniecznie chciałam go znaleźć!
Udało się dwa miesiące później, przypadkiem trafiłam na jego zdjęcie w gazecie zostawionej w kawiarni. Nic dziwnego, że zajęło mi to tyle czasu, kto jeszcze czyta gazety?"
H100.png
"Wyglądał inaczej. Nie mogłam pozbyć się z głowy wspomnienia tłuczonej porcelany a gość na zdjęciu nie wyglądał jakby miał cokolwiek wspólnego z ceramiką. Podpis twierdził, że niezadowolony z obecności paparazzich mężczyzna był aktorem z północy, występującym głównie w niezależnych produkcjach dramatycznych i filmach psychologicznych po których człowieka boli głowa. Jednym słowem - dziwak. Lawrence Berkley. Mało to północne."

//

Siedziała na łóżku oparta plecami o wezgłowie i ścianę za nim. Miała zamknięte oczy, co chwila marszczyła brwi bijąc się z myślami. Praktycznie bezwiednym ruchem obracała w palcach wymięty wycinek z gazety.

Rankiem tego samego dnia spotkała się Lutherem. Chciała w końcu z nim szczerze porozmawiać, opowiedzieć mu o tym co się wydarzyło w noc po festiwalu. Miała nadzieję, że weźmie ją w ramiona, otrze napływające do oczu łzy i powie "wszystko jest w porządku, nic się nie stało, to moja wina, szczęście że jesteś cała i zdrowa". Tak się jednak nie stało.
Mieli pójść na spacer ale jej niedoszły pocieszyciel najpierw się spóźnił a potem wyraźnie nie mógł skupić uwagi na Hailee i jej słowach. Cały czas zerkał na telefon lub odpowiadał monosylabami na beznadzieje próby nawiązania rozmowy.
-Czy ty mnie w ogóle słuchasz?! -Krzyknęła i poczuła jak łamie jej się głos. Była na granicy załamania.
-O co ci chodzi? Chciałaś się przejść? No to spacerujemy, rozmawiamy.
-Ty chyba nie mówisz poważnie. Równie dobrze mogłabym gadać do krawężnika -Zatrzymała się w połowie promenady. -Mam problem, potrzebuje się wygadać, potrzebuję wsparcia. Jestem twoją dziewczyną do cholery! Chyba tyle możesz dla mnie zrobić?!
-Słucham? -Coś jej się nie spodobało w sposobie w jaki to powiedział. -Kim jesteś? Hailee, myślałem że sprawa jest jasna. Przyjaźnimy się, czasem lądujemy w łóżku ale mówiłem ci, że dopóki Sansa...
-Powiedz że żartujesz. Nie, nie, nie. Nie możesz mówić serio. Przyjaźnimy?!
H73.png
-Tak własnie i nigdy nie sądziłem że jest inaczej. Nie mam pojęcia na jakiej podsta...
-No popatrz, całe życie miałam błędne wyobrażenie o przyjaźni! Wiesz z kim jeszcze się przyjaźnie? Ze swoim szefem, jemu tez mam zacząć obciągać?! A może powinnam przypiąć sobie sztucznego kutasa i wydupczyć twoją siostrę?! Ona tez jest moją przyjaciółką! A nie, sorry, tam ktoś mnie już ubiegł.
Twarz mu stężenia. Widziała jak lekko porusza żuchwą kiedy zgrzytał zębami ale było za późno, nie dało się cofnąć wykrzyczanych słów. Mogła tylko brnąc w to dalej.
-Ty też mnie wykorzystałeś. -Dokończyła już ciszej. Nie miała dłużej ochoty szukać u niego pocieszenia, w ogóle z nim rozmawiać ani na niego patrzeć. Minęła go szybkim krokiem kiedy zaskoczenie wryło go w ziemię i przyćmiło gniew.
-Jak to też?! -Krzyknął za nią i pierwszy raz odkąd się spotkali rzeczywiście wydawał się zmartwiony i zainteresowany jej stanem.
-Spierdalaj. -Bąknęła pod nosem zanim kompletnie się rozpłakała.
H71.png
Wróciła do domu, odnalazła dobrze sobie znany kawałek gazetowego papieru i zaszyła się w sypialni. Godzinami siedziała na łóżku na nowo ważąc w głowie stare dylematy i kilka nowych. Czy to możliwe, że przez ostatnie pół roku wmawiała sobie nieistniejący związek?
Murphy do tej pory drzemiąca w okolicach kostek Hailee, przebudziła się i zaczęła domagać uwagi. Kiedy głośne mruczenie i pocieranie pyszczkiem kolan właścicielki nie przyniosło oczekiwanych rezultatów, postanowiła zaczaić się i zapolować na na podrygujący w jej dłoniach świstek.
-Zostaw! -Przywołana do rzeczywistości nerwowo przycisnęła wycinek do piersi chroniąc go przed pazurami kotki. Skarcony zwierzak obdarzył ją pełnym dezaprobaty spojrzeniem.
-Tak wiem, to idiotyczny pomysł -żadnej odpowiedzi. Tylko pogarda kocich oczu. -Ale muszę...
Tylko pogarda.
-...chcę.
"Naprawdę powiedziałam to na głos?" - Ta myśl ją spoliczkowała. Z niedowierzaniem odsunęła od ciała kawałek gazety, przesunęła kciukiem po wytartym miejscami zdjęciu. Przez ostatnie tygodnie, wielokrotnie, przez długie godziny dokładnie studiowała fotografię. Udało jej się nawet odczytać adres z fasady budynku. Znała każdą płytkę chodnika utrwaloną na odbitce, każdy listek wchodzącej w kadr rośliny, każde zagięcie na płaszczu uchwyconego podstępem mężczyzny. Każdą krzywiznę jego twarzy. Bez końca wpatrywała się w oczy złowrogo skierowane do obiektywu wyobrażając sobie, że tak patrzył na nią festiwalowej nocy. Znów poczuła dręczące ją łaskotanie w okolicach podbrzusza, chaotycznym ruchem odgarnęła włosy
choć wacale nie było takiej potrzeby.

//

"Przyznaję, wyobrażałam sobie jak mógł przebiegać tamten wieczór znacznie częściej niż wypadało. Zastanawiałam się, czy dałoby się to powtórzyć i czy następnym razem też by mi tyle zapłacił. Wiem, że ta krew do koła powinna mnie był odstraszyć ale nie znalazłam później żadnych poważnych skaleczeń na skórze. Trochę zadrapań na szyi i karku ale nic bolesnego, za 500§ mogę dać się jeszcze raz zarysować. Z drugiej strony jakby to miało wyglądać? Zapukałabym do jego drzwi i co? Powiedziała "Ej to ty mnie przeleciałeś ze trzy miesiące temu? No spoko, jak sypniesz forsą to możemy to powtórzyć"? Trochę nie za bardzo opcja. A jednak, dokładnie to zrobiłam."

//

Serce waliło jej tak mocno jakby chciało przebić się przez żebra na wolność. Podjęła decyzję, jej mózg topił się w nadmiarze adrenaliny. Wpadła w prawie euforyczny stan przez który z trudem przebił się dźwięk sms-a.
"Hailee co się stało? Co miałaś na myśli? Odpisz."
-Wal się, za późno. - Rzuciła telefonem na łózko a sama pobiegła do łazienki. Po szybkim prysznicu wydobyła z otchłani szafy najkrótszą spódniczkę jaką odważyła się kiedykolwiek założyć, ubrała najwyższe szpilki, pomalowała usta. Wychodząc z mieszkania spotkała w odbiciu pękniętego lustra niczym nie zmienioną, zieloną pogardę kocich oczu.
-Zamknij się. -Murphy starym zwyczajem nic nie odpowiedziała.
H89.png
Czuła się jakby była na haju. Nie była w stanie powiedzieć ile trwała podróż, widoki za oknem pociągu zlały się w jedną plamę szarości gmachów i kleksów bilbordów. Nawet nie zauważyła kiedy zapadł zmrok. Po opuszczeniu stacji szybko odnalazła właściwy budynek, wielokrotnie przyglądała mu się na internetowych mapach. Odrobinę wytraciła impet pochopnych działań kiedy stanęła w wysokim lobby.
-Na szesnaste? -Zauważyła podstarzałego portiera dopiero kiedy się odezwał. Dokładnie, kawałek po kawałku oceniał jej strój z najbardziej odrażającym uśmiechem jaki Hailee kiedykolwiek widziała.
-S-słucham?
-Myślę, że tak. Drzwi naprzeciwko windy.
"Odwróć się i wracaj do domu, natychmiast!" - krzyczały resztki rozsądku. Niestety adrenalina wezwała na posiłki wściekłość porannych wspomnień uzbrojoną w kij bejsbolowy. Rozsądek dostał mocne wciry a Hailee skinęła portierowi głowa i wezwała windę. Korytarz na piętrze nie wyglądał zachęcająco. Zatrzymała się pod drzwiami trochę zrezygnowana i rozczarowana. Rozsądek dźwigał się na kolana w ostatnim heroicznym akcie.
H90.png
"Spójrz na to miejsce. Nawet nie wiesz czy to na pewno tutaj. Jak ty wyglądasz, nie będzie odwrotu..."
H103.png
Drzwi się otworzyły.
Jak walkirie na skrzydlatych koniach tak samo podniecenie wkroczyło na plac boju uzbrojone w zarąbiście wielki miecz. Rozsądek skomląc i z pełnymi gaciami umknął gdzie pieprze rośnie. Hailee rozchyliła usta ale pomimo usilnych starań nie wydobył się z nich żaden dźwięk. Wszystkie rzeczowe usprawiedliwienia i wymówki uparcie nie układały się w zdania.
Właściciel mieszkania nie wydawał się zaskoczony, zupełnie jakby spodziewał się zastać ją na progu. Uchylił mocniej drzwi i usunął się na bok w zapraszającym geście.
Choć do końca miała nadzieję, że będzie inaczej to spodziewała się brudnej nory zboczeńca i nałogowca. Zamiast tego zastała małe, minimalistyczne urządzone mieszkanie z wielkimi oknami o grubych zasłonach.
-Jak ci na imię? -Głos miał spokojny, prawie hipnotyzujący.
-Hailee. -Zatrzymała się na środku salonu drżąc z przejęcia. Słyszała jak porusza się gdzieś za jej plecami ale brakło jej odwagi żeby odwrócić się i na niego spojrzeć.
-Ile dostałaś ostatnim razem?
-500§
-A czy wiesz mała Hailee, jak zapracowałaś na te pieniądze? -Stanął tuż za nią. Jego słowa wypełniały szczelnie cały pokój, pierwszy raz poczuła strach ale nie mogła przestać go słuchać. Poczuła zimne dłonie obejmujące ją w tali i nieśpiesznie sunące ku górze. -Nie wydaje mi się. Spokojnie, to nic, wszystko jest w porządku.
Musnął jej włosy wargami, tuz poniżej ucha. Szepnął kilka niezrozumiałych słów, miała wrażenie że coś eksplodowało zielonymi iskrami z tyłu jej czaszki a potem spłynęło chłodem i odrętwieniem w dół kręgosłupa.
H105.png
Od tego momentu istniała tylko po to aby słuchać jego głosu. Istniała tylko po to aby wypełniać jego polecenia.
-Szszszzz, spokojnie. -Rozbrzmiało wewnątrz jej głowy i rozlało się echem dokoła. - Myślę, że tym razem oboje będziemy zadowoleni.
Wbił kły w dziewczęca szyję.
H106.png
Przerwał posiłek znacznie szybciej niż ostatnio. W zasadzie w ogóle nie miał potrzeby pożywiania się ale smak jej krwi wyjątkowo mu odpowiadał i nie mógł sobie odmówić tej odrobiny słodyczy.
-Rozbierz się -Polecił jej chłodny pogłos złowiony między skroniami. Zrobiła to, tylko po to istniała.
-Dostaniesz dokładnie to, po co tu przyszłaś.
H110.png
Pierwsze pchnięcie było zaskoczeniem. Panika próbowała przebić ścianę zielonej mgły otępienia, ale potem... no cóż. Tylko po to istniała.
H111.png

//

"Wyszykowałam się jak szczur na otwarcie kanału. Myślałam, że spłonę ze wstydu ilekroć trafiałam na czyjeś spojrzenie w pociągu a o tym starym dziadzie w holu nawet nie wspomnę. Nie istotne, najważniejsze jest to że GO znalazłam.
Nasze ponowne spotkanie było nie mniej dziwne niż poprzednie. Kiedy otworzy przede mną drzwi prawie dosłownie mnie zatkało. Nie mogłam oderwać spojrzenia od czerwonych oczu które wcześniej znałam tylko z fotografii. Myślałam, że były orzechowe ale naprawdę są koloru nienatlenionej krwi. Miał bladą twarz, wydawała się być popękana jak szkło! Nie czaje jeszcze jak to możliwe, sprawiał wrażenie jakby nie był do końca tą samą osobą co na zdjęciu. Wyglądał inaczej, mroczniej. Niesamowicie mnie kręci. I ten głos! Robił z nim coś takiego, że nie można było mu się oprzeć.
A jeśli chodzi o resztę... to chyba było dobrze. Znów niewiele pamiętam, nic nie piłam a miałam jeszcze większą pustkę w głowie niż ostatnio! Pamiętam jak się zbliżył, chyba pocałował mnie w szyje a potem siedziałam w taksówce z pieniędzmi w dłoni, majtkami w torebce i zaschnięta wilgocią między udami. Do domu też dotarłam tylko dlatego że moje nogi lepiej znały trasę niż ja.
Rano ponownie odkryłam na szyi kilka zadrapań, sześć nieodebranych połączeń na telefonie oraz dwa sms-y. Luther dobijał się przez pół nocy, prosił żebym oddzwoniła. Druga wiadomość była od Lawrenca, bardzo w jego stylu "Będziesz przychodzić kiedy zadzwonię.". Żadnego, dziękuję, było wspaniale ani pocałuj mnie w dupę.
Od około trzech miesięcy dzwoni średnio raz w tygodniu, czasem częściej a ja za każdym razem powtarzałam sobie że idę ostatni raz. I za każdym razem coraz mniej w to wierzę. Przynajmniej nieźle zarobiłam, wyremontowałam mieszkanie..."

Przeciągnęła się przed komputerem, coś strzeliło jej w karku kiedy poruszyła głowa na boki.
-Dobra mała, na dziś dość. Uwierzysz, że to już jutro? -Wstała od biurka i ruszyła w stronę kuchni. -Chodź, dam ci jeść zanim Luther przyjdzie.
Murphy posłusznie podreptała za swoją panią. Jeśli chodziło o sprawy tak istotne jak pełna miska nigdy nie okazywała się krnąbrna. Hailee zrzuciła do kociej miski solidną porcje wątróbki i oparła się o popakowane, gotowe do przeprowadzki pudła. Widok pałaszującej kotki był rozczulający.
-Jutro.




Koniec części pierwszej Wprowadzenie: Hailee.
Będzie więcej ^^




H3.png
Bonusowa fota bo się zorientowałam, że nigdzie nie ma Murphy xD

Awatar użytkownika
Alibali
Pisarz
Pisarz
Posty: 1650
Rejestracja: czwartek 05 kwie 2018, 22:31
Lokalizacja: Roztocze
Origin ID: Aschantka

Post autor: Alibali » sobota 02 lut 2019, 23:44

Kochanaaaaa - po tej kontroli wilgotności - padłam!
Nie zawiodłam się - warto było czekać :)
Masz piękny styl, posługujesz się językiem pisanym jak Serena Williams rakietą!
Dlaczego tylko tyleeee! Jestem zua!

Awatar użytkownika
kreatora
Satyryk
Satyryk
Posty: 1528
Rejestracja: środa 04 kwie 2018, 13:49
Lokalizacja: Gdańsk
Origin ID: kreatora

Post autor: kreatora » niedziela 03 lut 2019, 01:42

Super! Precz z landrynkami! Gra moze byc czytana w taki sposób jaki nam odpowiada - wszystko zalezy od naszej wyobraźni, - (tu bedzie moja dygresja : piksele jak sie da im wolną wole plus pare modów potrafią same pociagnać akcje i to niestety niekoniecznie w takim kierunku w jakim by Stwórca chciał i jak sie zaprą na coś to nie przeskoczysz o ile nie zaczniesz wszystkiego wymuszać myszką :86-imp: ) .
Dziewczyna śliczna , braciszek przyjaciółki niczego sobie i w koncu zyje sie tylko raz! Pierwsza miłość z reguły to dramat ostry wiec z zaciekawieniem czekam na ciag dalszy.
Czyta sie świetnie! :hearts/heavy-black-heart:
ORIGIN ID Kreatora

Awatar użytkownika
Fredra
Miłośnik zwierząt
Miłośnik zwierząt
Posty: 289
Rejestracja: środa 04 kwie 2018, 16:25
Lokalizacja: Gdańsk
Origin ID: granatoweszklo
Kontakt:

Post autor: Fredra » niedziela 03 lut 2019, 02:16

Dzięki dziewczyny ♥

Alu, więcej będzie jak tylko się zbiorę do kupy. Dotarłam do momentu w którym wiem gdzie idę ale nie wiem w jaki sposób tam dojść xP Nie ukrywam, czuje się nieco podbudowana waszym pozytywnym, pierwszym wrażeniem co może znacznie przyspieszyć proces produkcji :P

Elu - Ależ wiem! :D Połowa moich notatek opiera się na: "Ok, mam tu dla ciebie świetną pannę! Hej! Dokąd to?! Oooo, a to ciekawe... No dobra, zobaczymy co z tego będzie. Halo! Koleżanko, koleżanka zaczeka! Jezu, Hailee zostaw teraz to żarcie! Hmm, w sumie to tez ciekawe" xD A reszta to już podkoloryzowane przeze mnie otoczenie, niewypowiedziane słowa, które wepchnęłam im do ust i TA-DAM! Mamy to co wyżej :P
Obiecuję, będą dramy, dużo dram ^^ i raczej niewiele landrynek.

Awatar użytkownika
Kropka
Fotograf
Fotograf
Posty: 545
Rejestracja: środa 04 kwie 2018, 09:47
Lokalizacja: Kraków
Origin ID: jasna98

Post autor: Kropka » niedziela 03 lut 2019, 09:42

Fredu, super, że zdecydowałaś się podzielić z nami swoim pisanym "do szuflady" opowiadaniem. Padłam na słowa - Jestem kawą... - :03-face-with-tears-of-joy: , chociaż nie tylko tu się ubawiłam :06-smiling-face-open-mouth-smiling-eyes:. W dalszej perspektywie zanosi się na raczej gorący (mam nadzieję że nie jeden :09-winking-face:) romans a czasami nawet aż parujący :13-smiling-face-heart-shaped-eyes: :hearts/kiss-mark:. Fajna para, Hailee - śliczna dziewczyna, Luther - super przystojny chirurg - wow !
Masz świetny sposób narracji, zarysowałaś bardzo ciekawe, wyraziste postaci, zapowiada się fascynująca historia. I ta obietnica na dramy :21-grinning-face-star-eyes:
Dzięki Freduś za ten pierwszy odcinek, pozdrawiam niedzielnie i ciepło, buziaki :14-face-throwing-a-kiss: :20-hugging-face:

Awatar użytkownika
DreamSky
Roznosiciel kawy
Posty: 21
Rejestracja: poniedziałek 07 maja 2018, 13:39
Lokalizacja: DE
Origin ID: DreamSky1302

Post autor: DreamSky » niedziela 03 lut 2019, 15:56

Świetne opowiadanie! Już dawno nie czytałam czegoś co, jak w tym przypadku, pochłonęłabym jednym tchem :13-smiling-face-heart-shaped-eyes:
Czekam z niecierpliwością na kolejny odcinek :21-grinning-face-star-eyes:

Awatar użytkownika
Ktosik
Budowniczy
Budowniczy
Posty: 967
Rejestracja: piątek 06 kwie 2018, 21:36
Origin ID: KtosikG

Post autor: Ktosik » niedziela 03 lut 2019, 19:39

Zapowiada się świetna historyjka!!!
Bardzo mi się podoba twój styl pisania, przyjemnie się czyta z uśmiechem na twarzy. :14-face-throwing-a-kiss:

Awatar użytkownika
SimDels
Komiksomaniak
Komiksomaniak
Posty: 1927
Rejestracja: środa 04 kwie 2018, 10:42
Lokalizacja: miasto kamienic
Origin ID: SimDels
Kontakt:

Post autor: SimDels » poniedziałek 04 lut 2019, 06:58

Świetnie piszesz. Jest w tym wielki dystans i dawka humoru ale i jest też bardzo bezpośrednio, może jakoś życiowo.
Fajna jest ta forma, że opisujesz wydarzenia zarówno oczami autorki jak przystało na dziennik jak i też to, że jako narrator opisujesz co robi sama autorka zapisując swoje codzienne perypetie. Fajna podwójna forma no ale przedewszystkim treść.
Zaczyna od nowa mieszkając w "grzybie"(padłem) potem spotkanie po latach i później coraz szybciej się wszystko rozkręca a skoro to dopiero prolog...
"Wbrew oczekiwaniom, Hailee nie znalazła w chlebie odpowiedzi na ciągle pojawiające się w jej głowie pytania." - jesteś moim mistrzem :D
Ciekawie ,odważnie i faktycznie bez landrynek. Czekam na dalszy ciąg (i kibicuję)
Więcej moich chałupek i inszych rzeczy znajdziesz tu na forum oraz na SDW i BSR. Masz pytania ? Pisz śmiało :)
Dobrej zabawy!

Awatar użytkownika
Aericia
Administrator
Administrator
Posty: 673
Rejestracja: wtorek 03 kwie 2018, 21:54
Lokalizacja: Warszawa
Origin ID: ukyojin

Post autor: Aericia » wtorek 19 lut 2019, 20:33

Jeszcze tego nie skomentowałam chcoć z zasady komentuję wszystkie historyjki...
na pewno nie ejst za mocne, tym bardziej ze opatrzyłaś tytuł znaczkiem +18, który od razu powinien ostrzegać co wrażliwsze duszyczki. Zresztą, zdjęcia dobrane subtelnie i tak naprawdę bardziej dające do myślenia niż pokazujące cokolwiek wprost.
Co do warstwy literackiej, to doceniam zwłaszcza narrację pierwszoosobową, która jest piekielnie trudna (a przekonałam się o tym czytając kilka flagowych gniotów dla kobiet) - starasz się wydobyć charakter postaci, jej sposób patrzenia na świat. Nie wiem czy to Ty (bo chyba jednak pierwszoosobówka wymusza niejako w takich sytuacjach autokreację) czy wczuwasz się i budujesz ją od nowa. Szczerze mówiąc zwlekałam, bo takie rzeczy wolę oceniać w większych partiach bo nie bardzo wiem, czego mogę się spodziewać. Naiwna dziewczyna, która się sparzy czy początek wielkiej miłości? To ciekawe i z tym pytaniem na razie zostanę.
Obrazek

Awatar użytkownika
Fredra
Miłośnik zwierząt
Miłośnik zwierząt
Posty: 289
Rejestracja: środa 04 kwie 2018, 16:25
Lokalizacja: Gdańsk
Origin ID: granatoweszklo
Kontakt:

Post autor: Fredra » sobota 23 lut 2019, 23:05

O jeżu jak dobrze jest to w końcu skończyć xD
Wstawiłam editem bo z założenia miał to byc jeden tekst ale nie znalazłam wtedy w sobie dość sił żeby napisać to na raz.
Jak już pewnie wiecie, nie wszystko co opisuje jest bezpośrednio z simowego świata. Sporo dodaje od siebie moja wyobraźnia, próbuje łatać dziury w losowych zachowaniach simów, nadać im więcej sensu.
Przepraszam za każde wykrzaczone stylistycznie zdanie, jak się czyta w kółko to samo ciężko skumać, że brzmi źle. To sami tyczy się literówek i innych błędów :(
Mam szczera nadzieję, że nie powzdryga was od tego Harlekina zbyt mocno i dotrwacie w jednym kawałku do końca ^^

Podziękowania jeszcze dla tych, którzy nie załapali się w pierwszej turze
Kropuś - mam nadzieję, ze nadal będę miała okazję Cię bawić i zaspokoję Twój głód na dramy ♥
DreamSky - Nic tak nie cieszy jak wiadomość, że zostało łyknięte na raz ♥
Ktosiku - Robi sie nieco mniej wesołkowato ale mam nadzieję, że nadal będzie przyjemnie się czytać ♥
Delsie - Dziękuje za tyle dobrych słów ♥ Ciesze się, że spodobała Ci się narracja i bohaterowie ♥
Ari - Mam nadzieję, że mniej symboliczne zdjęcia Cię nie odstraszą. Hailee i ja to zdecydowanie nie ta sama osoba :) Dziękuję za tę analizę, to bardzo dużo dla mnie znaczy ♥

No to... smacznego! ^^

Awatar użytkownika
kreatora
Satyryk
Satyryk
Posty: 1528
Rejestracja: środa 04 kwie 2018, 13:49
Lokalizacja: Gdańsk
Origin ID: kreatora

Post autor: kreatora » niedziela 24 lut 2019, 02:15

O matko! Nie trzeba bylo robic editu bo polowa osob nie zauwazy ze dodalas nastepny odcinek. XD
========================================================================================
Mrocznie , tekst ocieka namietnoscią i seksesm nie przekraczajac przy tym ani o mililmetr dobrego smaku choc dla dzieci zdecydowanie to nie jest :)
Ale w standartach literackich miesci sie swietnie. Mysle ze kazde wydawnictwo by cheile pomyslalo nad tym tekstem, czy nie mozna by byo na nim zarobić.
Bo jest tu wszystko. Seks, piekna dziewczyna. fascynujący mezczyzni z tajemnicami , ktore to tajemnice naiwna bohaterka tak bardzo chciałaby poznać.
Kobieca ciekawosć czasem jednak przynosi niechcianą wiedzę i niszczy wszystko.
Z drugiej strony - czy warto zyć w swiecie iluzji ?
ORIGIN ID Kreatora

Awatar użytkownika
SimDels
Komiksomaniak
Komiksomaniak
Posty: 1927
Rejestracja: środa 04 kwie 2018, 10:42
Lokalizacja: miasto kamienic
Origin ID: SimDels
Kontakt:

Post autor: SimDels » niedziela 24 lut 2019, 22:45

No właśnie tak pacze i paczę gdzie nowy odcinek a tu... spory odwazny dojrzały i nietuzinkowy.. edit. Pełen podziw, tematy odważne ale i w końcu bardzo ludzkie, czasami człowiek przekracza granice, które wczesniej sobie wyznaczał ale przedewszystkim podejmuje decyzje spontanicznie nie do końca rozumiejąc czemu brnie w dana rzecz. Dlaczego tak jest? Myslę, że poznajemy sami siebie dopiero w okreslonych sytuacjach, postawieni przed faktem dokonanym i mysle, że własnie o tym jest Twoja opowieść.
Edit: brawo, czekam na więcej nie wazne czy w formie editu czy nowego wątku.
Więcej moich chałupek i inszych rzeczy znajdziesz tu na forum oraz na SDW i BSR. Masz pytania ? Pisz śmiało :)
Dobrej zabawy!

Awatar użytkownika
Ktosik
Budowniczy
Budowniczy
Posty: 967
Rejestracja: piątek 06 kwie 2018, 21:36
Origin ID: KtosikG

Post autor: Ktosik » poniedziałek 25 lut 2019, 23:15

Nie musi być wesołkowato, by przyjemnie się czytało. :01-grinning-face:
Dodałaś do opowiadania szczyptę tajemniczości i namiętności, a pięknie dobrane fotki spotęgowały ten nastrój, i nadal czyta się wspaniale. :hearts/heavy-black-heart:
Hailee to śliczna dziewczyna, ale coś ma pecha w doborze swoich facetów (nadopiekuńczy braciszek i wysysający wampir XD).
Wplątała się w dwa dziwne związki, szalenie jestem ciekawa co z tego wyniknie.

Awatar użytkownika
Alibali
Pisarz
Pisarz
Posty: 1650
Rejestracja: czwartek 05 kwie 2018, 22:31
Lokalizacja: Roztocze
Origin ID: Aschantka

Post autor: Alibali » wtorek 26 lut 2019, 20:36

Noooo. I to lubię. Aż mię ciarki przeszły, gdy doczytałam zdania o tym, ze nie wie, co się z nią działo... I ta magia, która przyciągała ją i przyciągała, by w końcu wessać w sam środek dramy... Bo to będzie niestety - drama. Związek nie do pogodzenia - wampir i dziewczyna. Wampir bardziej podobny do bezwzględnego łotra, niż dżentelmena...
Pozostało nam wyobrażenie o takich po słynnej sadze "Zmierzch"... Ale film to film, a simowe życie to nie bajka :)
Hailee mimo, że dostała kasę za ... powiedzmy - usługę - nie kojarzy mi się z dziwką... Raczej jest ofiarą w tym całym bałaganie...
Podobał mi się opis emocji nią targających. I rejterada rozsądku z pełnymi gaciami. Uśmiechnęłam się.
Mój rozsądek mówi - to jest złe. A ręka sięga po czekoladkę. Jakby nie moja...

Awatar użytkownika
Aericia
Administrator
Administrator
Posty: 673
Rejestracja: wtorek 03 kwie 2018, 21:54
Lokalizacja: Warszawa
Origin ID: ukyojin

Post autor: Aericia » wtorek 26 lut 2019, 22:43

A proszę, ja analizy zawsze chętnie. :)

Jestem zbita z tropu bo nie bardzo kupuję wyjaśnienia Luthera dotyczące powodów ukrywania związków z Sansą (czy to po TEJ Sansie z Gry o Tron?) - czuję że tu jest jakaś tajemnica i już się na nią nastawiam, sorry, jeżeli nie ma tajemnicy to też dobrze ale jak bedzie to miodzio! No i ten wąpierz... ciekawe jak rozwiniesz charakter Hailee bo tu już wkraczamy na tereny psychologii a ona sama na razie wydaje się być naiwną ofiarą. O ile na tłumaczenie Luthera może się wkurzać to bardzo szybko uległa "czarowi" pana wampira. Sceny w hotelu bardzo zmysłowe - zdjęcia super!
Czuję się zaintrygowana.
Obrazek

Awatar użytkownika
Fredra
Miłośnik zwierząt
Miłośnik zwierząt
Posty: 289
Rejestracja: środa 04 kwie 2018, 16:25
Lokalizacja: Gdańsk
Origin ID: granatoweszklo
Kontakt:

Post autor: Fredra » wtorek 26 lut 2019, 22:48

Dzięki patysie ♥

Mam nadzieję, ze mroczność i mniejsza doza humoru w historii nie przytłoczyła Was za bardzo. Ciesze się, że podobają Wam się zdjęcia i że zmieściły się jeszcze poza cenzurą xP Przyznam, że nie spodziewałam się postawienia tylu filozoficznych pytań ale to również jest powodem mojej radości, odebraliście tekst jako w pewien sposób poruszający a to gigantyczny komplement ♥
Jesteście cudowni ♥

Ari - tak, to po TEJ Sansie xD Starznie spodobało mi się imię, ale tylko to podebrałam od postaci z sagi :P No i cóż... gratuluje nosa bo tam rzeczywiście jest cos na rzeczy. Zostawiam to na później xP

Awatar użytkownika
Aericia
Administrator
Administrator
Posty: 673
Rejestracja: wtorek 03 kwie 2018, 21:54
Lokalizacja: Warszawa
Origin ID: ukyojin

Post autor: Aericia » wtorek 26 lut 2019, 23:30

Martinowskie imiona są świetne i sama ich używam w grze. :) zdecydowanie wolę angielskie niż polskie w Simsach a te są oryginalne i dobrze brzmią. :) U mnie to kierunek na Żelazne Wyspy raczej, choć niejedna Sansa i Arya urodziły się w moich rodzinach. Taka dygresyjka.
Obrazek

Awatar użytkownika
kreatora
Satyryk
Satyryk
Posty: 1528
Rejestracja: środa 04 kwie 2018, 13:49
Lokalizacja: Gdańsk
Origin ID: kreatora

Post autor: kreatora » środa 27 lut 2019, 00:42

Ee @Aericia ja sie domyślam tajemnicy Luthera - sugestia jest w samym wstępie na starcie. I jesli podejrzewam dobrze, to gosciu sie wplątal w pewien związek od ktorego nie moze sie już uwolnić nawet gdyby chcial.
A co do Lawrence - uzywa swojej hipnotyzujacej mocy i ofiara nie ma nic do gadania. Pojęcie "ulegla mu szybko " sugeruje , ze pozostawiono jej wolna wole w tym temacie, ale w tym wypadku nie jest to prawdziwe. Wampiry to fascynujące istoty i raczej zadna simka nie oprze sie takiemu.
Z wampira punktu widzenia jednak to moze byc nudne i po pewnym czasie nic juz go nie bawi. Ulega znudzeniu po dluzszej grze duzo szybciej niz zwykly sim. Dlatego juz nimi nie gram, Wypalaja sie za szybko. Znika ciekawość swiata i cheć poznania czegos nowego. Sa jak zombi - jedyna rada jak sie gra takim , to zapisac go, zdeletowac i jeszcze raz wlozyc do tej samej gry. To jest dla nich jak drugie zycie.
ORIGIN ID Kreatora

ODPOWIEDZ

Wróć do „Fredra z Simtopii”