Kolejny zgrabny domeczek do twojej kolekcji. Na niewielkiej przestrzeni zmieściłaś nawet oranżerię i ciekawy w formie basen!
W domku jak zwyykle u Bobinki - czyściutko i porządnie. Żadnych tam rozstawionych garów w kuchni czy bałaganu w sypialni. Ale tu akurat troszkę mi brakuje radośniejszego akcentu na ścianach - ale zauważyłam sztalugi i panią domu pilnie wprawiającą się w niełatwej skądinąd sztuce malowania! Więc ściany zapełnią się wkrótce własnymi dziełami
Panna z kresów ma groźną minę, i chyba sąsiad, który wygląda mi na intelektualistę - nie znajdzie w jej oczach uznania.
Ja ułożyłam sobie w mig następujący scenariusz (historyjkę):
- A co mi tu pan będzie wmawiał, że te śmieci, które mi tu pałętają się pod nogami, to tak całkiem przypadkowo pan wrzucał! I jeszcze pewnie ma pan chrapkę na moje wiśnie! Przecież wyraźnie pan napisał, że mam je panu oddać! Za darmo? Nic z tego, ma pan za delikatrne rączki do pracy w ogrodzie, a okulary na pańskim nosie nie pozwalają sądzić, że próbuje mnie pan wziąć na swoje ładne oczy...
- A bo tego... bawiłem się onegdaj puszczaniem papierowych samolocików, i niechcący kilka z nich wiatr zawiał...
( a w myślach - bo nie powiem przecież tej zarozumiałej pannicy, że liczyłem, że w ten sposób zawrę znajomość... Nie zauważyła, że na samolocikach wypisałem jak wół - czy zechcesz mi dać... szansę! Napisałem, żeby było romantyczniej - po francusku - ma chere¹ ...)
O kurcze - faktycznie - wiatr chyba oddarł końcówkę zdania z tą szansą...
¹ po angielsku cherry to wiśnia, po francusku chere - kochana, droga... właścicielka nie zna romantycznego francuskiego, tylko praktyczny angielski 